poniedziałek, 30 grudnia 2013

Życzenia Noworoczne.

Witajcie! Na początku muszę Was przeprosić za moją nieobecność. Nie jest to spowodowane lenistwem. Od przeszło dwóch tygodni nie mam Interntu, a załatwienie go i podpisanie nowej umowy bardzo się przedłuża. Dodatkowo po drodze były święta, a teraz jeszcze Sylwester. Kilka dni z życia wzięte i jednak wszystko się opóźnia. Mam nadzieję, że już pod koniec tygodnia będe mogła korzystać ze swojego Internetu, bo mam już dość podkradania go innym :-) 


Jak po świętach? Ja od kilku dni leczę cere, bo świąteczne jedzenie daje po sobie znać. Dodatkowo mam tylko 2 tygodnie, żeby doprowadzić ją do ładu. Proszę, trzymajcie kciuki, żeby się udało. :-)

A teraz, z racji tego, że pewnie nie będe mieć możliwości skorzystanie z Internetu chcę złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia w Nowym Roku 2014.



Życzę Wam zdrowia, szczęscia, miłości,
Zadowolenia z życia i wiele radości.
Włosów po kolana, 
I zabawy do samego rana.
Cery niemowlaka
Bez żadnego pryszcza i kaszaka.
By twarz była uśmiechnięta,
Nie tylko na codzień, ale i od święta. 
Zdrowia też nie mało,
By pracować się chciało.
Portfela grubego
I korzystania z życia na całego! :-)






Tego wszystko Wam życzę w Nowym Roku,
Pozdrawiam Was serdecznie, 
Myosotis. 




niedziela, 8 grudnia 2013

Eyeliner w żelu z Rimmela.

Witajcie! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzja wodoodpornego eyelinera w żelu z Rimmela. Marka kojarzy nam się przeważnie z dobrymi, w miare wysokiej jakości kosmetykami, które łapią serca wielu kobiet. Ze mną było jednak trochę inaczej..





Produkt zakupiłam w tamtym roku na Rossmannowej akcji -40% na kolorówkę. Z racji tego, że nigdy nie malowałam się eyelinerem, stwierdziłam że na początek dobrą alternatywą może okazać się takowy w żelu, by po prostu nauczyć się malować proste i cienkie kreski. Postawiłam więc na markę, doszłam do wniosku, że Rimmel jako dość renomowana firma nie może mnie zawieść. No cóż.. Początkowo byłam bardzo zadowolona z efektu, jednak z każdym kolejnym razem było coraz gorzej. A w lecie już koszmar. Nie malowałam się nim codziennie, raczej tylko na imprezy lub gdy miałam ochotę wyglądać inaczej. Zbyt dużo czasu zajmowało mi narysowanie dwóch identycznych linii. 



W zimie eyeliner w żelu sprawdzał się ok. Było zimno, mroźno, cera była zmatowiona przez długi czas, więc produkt również zaskakiwał swoją trwałością. Jednak, aby kreski zachowały swoją pierwotną postać, nie mogłam dotykać powiek, ponieważ szybko mogłam nabawić się wokół ślepi pięknych czarnych smug. W sumie nie było to dla mnie wielkim problemem. Jestem akurat przyzwyczajona trzymać ręce z dala od oka, ponieważ noszę soczewki i nie chcę, by jakikolwiek paproch przypadkiem wpadł i je podrażniał. Jednak jak już wspomniałam, w lecie był dramat. Cera niestety szybko świeciła się, więc niestety wytrzymałość eyelinera spadała czasem do godziny. Potem tworzył cudowne odbitki na powiece, dodatkowo strasznie się rozmazywał. Nie pomagało nawet nakładanie bazy. 


Plusy:                                                  
- wygodne opakowanie
- żel długo zachowują pierwotną konsystencje
- wydajny

Minusy:                                              
- szybko się rozmazuje
- długo schnie
- wodoodporność, a raczej jej brak
- cena, ok 30zł Nie jest proporcjonalna co do jakości
- ciężko narysować cienką linię
- kreski nie są idealnie, mają ubytki


Podsumowując produkt ten jest jedną wielka pomyłką. Owszem maluje kreski, ale niezbyt prezcyzyjnie, bo rysując linie nie jest ona idealnie wypełniona pigmentem, są ubytki. A jak wiadomo każde kolejne pociągniecie sprawia, że jest ona grubsza. (przynajmniej u mnie.. :-) Produkt sprawił, że w pewnym momencie zraziłam się całkiem do eyelinerów, w szczególnosci do tych w żelu. Na szczęście szybko mi się to odmieniło i niedawno kupiłam kolejny, jednak tym razem nie kombinowałam i wzięłam taki najzwyklejszy, który sprawdza się rewelacyjnie. 
Czytałam, że u kilku Blogerek eyeliner sprawdził się bardziej do brwi, ja nie próbowałam i raczej nie bedę, bo czarny kolor brwi do mnie nie pasuje. :-)



Ocena 2/5





Używałyście tego produktu?
Zgadzacie się z moją opinią czy może wręcz przeciwnie? 


Pozdrawiam Was serdecznie, 
Myosotis. 

wtorek, 3 grudnia 2013

Projekt denko cz.1

Witajcie! Pewnie zauważyłyście, że kilka dni temu zmieniłam wystrój bloga. Wreszcie. Dzięki pomocy siostry udało mi się wprowadzić parę zmian, z czego jestem bardzo zadowolona, bo poprzedni był bardzo popularny. Mimo to wciąż czuję lekki niedosyć i zastanawiam się nad kolejną modyfikacją, ale to zostawmy na przyszłość :-)


W ciągu ostatnich kilku miesięcy udało mi się zużyć kilka produktów. Kończenie kosmektyków idzie mi dość opornie i zawsze jestem pełna podziwu jak wiele z Was ma co miesiąć bardzo dużo denko, dla mnie to chyba niewykonalne.

Wiele ze skończonych produktów stale używam i niestety, będe musiała wybrać się na większe zakupy, by uzupełnić braki. Wsród denka są i również takie, z których ucieszyłam się, że wreszcie ujrzałam dno. 



1. Odżywka Joanna z pokrzywą i zieloną herbatą bez spłukiwania

Przeciętny produkty.Mam wrażenie, że nic nie robiła z moimi włosami. Używałam ją rzadko, bo denerwowała mnie jej lejąca konsystencja. Co więcej musiałam nałożyć dość dużą iłość na włosy, by cokolwiek zadziałała i zabezpieczyła. Jest niewydajna. Jednak jej zapach jest bardzo przyjemny, orzeźwiający i utrzymuje się na kosmkach, nawet po ich wyschnięciu, co jest dla mnie plusem. Raczej nie kupię ponownie. 


2. Balea Szampon Perła& Figa bez silikonów. 


Jest to mój absolutny hit! Zakochałam się w nim od pierwszego użycia. Szampon wygładza, sprawia, że włosy są bardzo gładkie i delikatne w dotyku. Dodatkowo są ujarzmione i się dobrze układają. Nie podrażnia skóry głowy. Konsystencja jest lekko lejąca, ale szampon nie wypływa przez palce, dobrze się pieni i zmywa oleje. Zapach też jest bardzo przyjemny dla nosa. Czego więc chcieć więcej za tak małe pieniądzę? Chyba większej dostępnośći w Polsce, bo póki co z tego co wiem, szampon można nabyć w okolicach Wrocławia, przez allegro lub w drogeriach DM. Na pewno kupię ponownie. 


3. Szampon Alterra Granat i Aloes, do włosów suchych i zniszczonych. Bez silikonów.

Szampon przeznaczony do codziennego mycia włosów. Początkowo był moim hitem, jednak przeszedł na drugie miejsce, gdy zaczęłam używam szampon Balea. Konsystencja jest gęsta, dobrze nakłada się na włosy, pieni się, jednak ze zmywaniem olejów już tak dobrze sobie nie radzi. Ponad to czasem mam wrażenie, że włosy są lekko przesuszone po wyschnięciu. Jakiś czas temu powodował również łupież na mojej głowie. Jednak raczej kupię ponownie. 


4. Pantene Maska Głębko Regenerująca.


Produkt jak produkt. Za te pieniądze można kupić coś o wiele lepszego. Początkowo używałam maskę solo, jednak nie sprawdziła się. Po wyschnięciu włosy miały brzydki kształ fal czy loków, co mnie bardzo denerwowało, a ponad to były sztywne. Z tego względu produkt długo stał i zajmował mniejsce w łazience, po czasie wpadłam na pomysł, żeby po prostu dodawać go jako dodatek do domowym mask. Wtedy działanie było lepsze, ale nigdy nie zobaczyłam żadnego 'wow'. Muszę jednak przynać, że zapach maski jest piękny, ja mogłabym go wąchać i wąchać :-) Nie kupię ponownie. 





5. Oliwa z Oliwek z pierwszego tłoczenia.

Oliwa bardzo długo mi służyła. To w większości jej zasługa, że moje włosy obecnie są w takim stanie. Zrobiła rewoluje na głowie. Po olejowaniu kosmki były delikatne, przyjemne w dotyku, z czasem ujarzmione. Jedyne co mogę zarzucić to kształ butelki, trochę nie wygodny. Kupię ponownie. 


6. Olejek rycynowy.


Na zdjęciu pewnie jest się trudno domyślić co kryje się w tej butelce. Początkowo się nie polbiliśmy, wkurzała mnie bardzo gęsta konsystencja oraz trudnosc w nakładaniu na włosy. Bardzo długo leżał na półce. Ale pewnego dnia z ciekawości znowu nałożyłam na włosy i po prostu się zakochałam. Kosmki były bardzo delikatne, miękkie, świetnie się układały, a fale po prostu cudowne. Teraz już na stałe będzie mi towarzyszył. Mam w planach wykorzystać go również na rzęsy, ale nie moge sie zmobilizować. Na pewno kupię ponownie. 



7. Isana żel do golenia dla skóry wrażliwej z ekstraktem aloesu. 

Produkt godny polecenia. Rzeczywiście skóra jest gładka po goleniu, niepodrażniona. Żel jest bardzo wydajny w poręcznej butelce. Konsystencja tuż po nałożeniu przypomina mi pastę do zębów, jednak szybko zamienia się w pianę. To mój pierwszy żel tego typu i jestem z niego bardzo zadowolona. Kupię ponownie. 


8. Yves Rocher Dwufazowy Płyn do demakijazu oczu z wyciągiem bławatka BIO.

Kosmetyk ten chciałam jak najszybicej zużyć, niepotrzebnie zajmował mi miejsce w łazience. Nigdy nie byłam przyzywyczajona używać osobnego płynu, by zmyć oczy, ponieważ zawsze oczyszczałam je ulubionym micelem. Produkt nie szczypie, nie podrażnia, bardzo dobrze spełnia swoją rolę. Przyznam szczerze, że przy końcówce zaczęłam żałować, że się kończy. Być może kupię ponownie. 




Używałyście może któreś z tych produktów?
Zgadzacie się z moją opinią, a może wręcz przeciwnie? 

Pozdrawiam Was serdecznie, 
Myosotis. 

poniedziałek, 25 listopada 2013

Prostownica, grzechy i błędy.

 Nie znam osoby, która nie prostowałaby nigdy włosów. Niestety, ale w XXI w. mechanizm poszedł na tyle do przodu, że w dosłownie kilka minut z burzy loków można uzyskać taflę pięknie lśniących włosów. I uwaga! Nie musimy tak jak nasze babcie używać do tego żelazka, wystarczy dobra prostownica. Dobra to znaczy taka z ceramicznymi płytkami, chociaż obecnie chyba nawet te najtańsze już takie posiadają. Mimo, że każdy wie, jak bardzo działa destrukcyjnie na włosy, to i tak wiele kobiet wciąż decyduje się na częste używanie prostownicy. 

Oczywiscie mitem jest, że odpowiednie prostowanie, stosowanie kosmetyków nie uszkodzi włosów. Za pomocą produktów możemy jedynie ograniczyć proces niszczenia, jednak na pewno nie da się temu całkowicie zapobiec. Wysoka temperatura bardzo negatywnie wpływa na kondycję włosów, ponieważ stają się one łamliwe, suche, pozbawione blasku i puszą się. Więcej na temat puszenia się pisałam TUTAJ. Przy częstym stosowaniu najczęściej dochodzi do sytuacji, że bez użycia prostownicy nie da się ułożyć żadnej fryzury, więc popadamy z zamknięte koło.. Dlatego warto używać kosmetyków, które chociaż troche ochronią naszą czuprynę przed działanie wysokiej temperatury. Zaleca się nakładać produkty o działaniu regenerującym, odżywiającym, nawilżającym, termoochronnymi. Oleje używamy po prostowaniu! W przypadku, gdy nałożymy serum z olejami w składzie, prostownica będzie mieć doskonałe warunki, aby jeszcze mocniej spalić i uszkodzić włosy.




1. Nie prostujemy mokrych włosów, jak i również bezpośrednio po suszeniu. Mokre włosy ocierają się o siebie, powodując nieodwracalne uszkodzenia. Jeżeli jednak Twoje urządzenie posiada funkcje prostowania na mokro, nie musisz się niczym martwić. Sytuacja męczenia włosów tuż po suszeniu jest podobna. Włos i tak przez jakiś czas zatrzymuje w sobie wilgotność i wodę, która pod wpływem wysokiej temepratury odparowuje, przez co kosmki stają się wysuszone.

2. Nie rozgrzewamy sprzętu na maksa. Wyższa temeratura wcale nie idzie w parze z lepszym efektem. Już w granicach 60 st C dochodzi do uszkodzenia keratyniny, z powodu zmiany skupienia włosa i odparowania z niego wody. In mniejsza temperatura, tym mniej przesuszona czupryna.

3. Zabezpieczanie. Jak już wcześniej wspomnialam ważne jest używać produktów termoochronnych, które tworzą otoczkę na naszych włosach przeciw działaniu wysokiej temperatury. Warto wprowadzić również do codziennej pielęgnacji kosmetyki zapobiegające uszkodzeniom mechanicznym, jednak takie bez alkoholu w składzie.

4. Odpowiednie prostowanie. Nie szarpiemy i nie targamy włosów, ani nie przetrzymujemy długo kosmyków między płytkami urządzenia. Obchodźmy się z nimi deliktanie, by zapobiec połamania i dodatkowego poplątania się.  Najlepiej przed zabiegiem jest dobrze rozczesać włosy i podzielić na kilka pasm, aby nie prostować kilkakrotnie jednej warstwy. Prostujemy włosy za pierwszym przesunięciem, optymalnie drugim.

5. Po prostowaniu zafundujmy naszym włosom nawilżenie, aby mogłby odźyć. Najlepiej sprawdzi się olejowanie lub głęboko regenerująca maska, dzięki czemu kosmki odzyskają swoją witalność.




Na szczęście przeszłam już okres codziennego prostowanie. Niestety, ale taki już chyba urok gimnazjum, żewiększość dziewczyn nagminnie niszczy swoje kosmki. Jeszcze rok temu nie wyobrażałam sobie, że będe mogła kiedykolwiek wstać rano i nic nie robić z moją czupryną. Odstawienie prostownicy było bardzo trudne. Bez jej pomocy długo nie potrafiłam doprowadzić do ładu moich włosów. Jedynie co mi pozostawało to ciągłe ukrywanie ich po kokiem.. Jednak dzisiaj mogę powiedzieć, że mniej lub bardziej regularne olejowanie opłaciło się. Nie wstydzę się już tak bardzo wyglądu moich włosów, a jedynie zachwycam osiągniętym efektem, mimo że do ideału jeszcze długa droga. :-)


Prostujecie swoje włosy? Jak zapobiegacie zniszczeniom?

Pozdrawiam Was serdecznie, 
Myostis. 

środa, 13 listopada 2013

Suche i zniszczone końcówki.

Witajcie! Sezon jesienno-zimowy nie jest szczególnie przyjazny dla naszych włosów, w specjalności dla najstarszej części włosa, czyli końcówek. Sa one niestety najbardziej podatne na uszkodzenia mechaniczne czy targania. Ubierając gruby sweterk, kurtkę czy szalik niekoniecznie zastanawiamy się jaki to ma wpływ na naszą czuprynę. Nie od dziś wiadomo, że włosy to wizytówka kobiety, jednak rozdwojone końcówki mogą skutecznie odebrać urok, nawet wyszukanemu uczesaniu. Dlatego tak ważne jest, aby dbać o włosy i szybko działać, gdy spostrzeżemy że są one suche lub zniszczone.


1. Najlepszym, ale chyba najmniej lubianym przez kobiety zabiegiem jest regularne podcinanie włosów. W zależnośći od podatnośći i zaawansowania zniszczenia trzeba chodzić do fryzjera częściej lub rzadziej. Jednak niewarto robić sobie dłuższej przerwy niż pół roku. Pozwoli to na utrzymanie zdrowego wyglądu włosów, które dodatkowo będą się lepiej układały. Unikajmy fryzjerów dla których 5cm, a 15cm nie robi różnicy, bo możemy być rozczarowane po wyjściu z salonu.

2. Jeżeli jednak panicznie boimy chodzić do się fryzjera, oczywiście zabieg obcinania włosów można wykonać w domu. Ale musimy pamiętać, żeby używac specjalnych, ostrych nożyczek. Podcinanie włosów zwykłymi nożyczkami przyniesie więcej szkód niż pożytku, ponieważ miażdzą one włosy i jedynie przyśpieszają proces niszczenia.


Tak wyglądają profesjonalne nożyczki fryzjerskie.

3. Nawilżanie, nawilżanie i jeszcze raz nawilżanie. Końcówki nie są naturalnie nawilżane przez sebum wytwarzane przez skórę głowy, zwyczajnie byłoby to trudne do zrealizowania. Wyjątkiem są włosy krótkie. Conajmniej raz w tygodniu zafunduj włosom dobrą maskę, która pozwoli im odżyć, dodatkowo staraj się olejować włosy, w tym szczególnie zwrócić uwagę na końcówki. Uwaga, należy nałożyć tyle oleju, aby się wchłonął, a nie kapał.

4. Ograniczyć używanie prostownicy i lokówki. Niestety, ale bardzo one niszczą nam włosy, ze względu na wysoką temperaturę.  Oczywiście suszarka również dorzuca swoje pięć groszy, jednak stosowana z głową i umiarem, na pewno nie wyrządzi tak wielkich szkód. O czym należy pamiętać? Trzeba suszyć włosy zgodnie z ich kierunkiem ułożenia (od góry do dołu), uważać, aby nie suszyć ich zbyt późno (powoduje to puszenie się włosów, pisałam o tym TUTAJ) oraz używać zimnego nawiewu.

5. Bardzo ważna rolę odgrywa odpowienie zabezpieczanie końcówek po każdym myciu. Wybierając kosmetyk trzeba zwrócić uwagę na jego skład, jeśli zawierają alkohol, może nasze włosy bardziej wysuszyć, niż nawilżyć. Nie warto też przesadzać z jedwabiem, bo może dojsc do przeproteinowania włosów.

6. Na pewno dobrze wpłynie to na strukturę włosa, jeżeli będziemy czesać się grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami lub drewnianą szczotką. Okazuje się, że zachwalana Tangle Teezer, mimo łatwości w rozczesywaniu, może spowodować szybsze rozdwajanie się włosów.

7. Odpowiednie upięcie włosów. Najlepszym wyjściem będzie noszenie luźniego koczka, warkoczy lub końskiego ogonu. Rozpuszczone włosy są bardzo narażone na uszkodzenia mechaniczne, a to przygniecenie paskiem do torebki, a to zmienna temperatura lub targanie włosów przez silney wiatr.To wszystko przyczynia się do rozdwajania końcówek.

8. Wiązanie włosów do snu. Chyba wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, że w nocy, gdy przekręcamy się nieświadomie z boku na bok, plączemy włosy, a przy tym je nieodwracalnie łamiemy. Innym rozwiązaniem może być spanie na poduszce z jedwabiu, który niweluje tarcie, które można zaobserwować w bawełnianych poszewkach. Dla osób mających spokojny sen, rozwiązaniem może być wyciągnięcie włosów ponad głowe i poduszkę. 




I oczywiście najważniejsze. Rozdwojonych końcówek nie da się uratować. Nie znaleziono do tej pory cudownego serum, które 'zlepi' nasze włoski, więc te wszystkie reklamowane produkty, które naszpikowane są silikonami, alkoholem i Bóg wie co jeszcze, to wydawanie zbędnych pieniędzy. Lepiej podciąć kilka centymetrów włosy, trochę ponad więcej niż tylko widoczne zniszczenie i zabrać się do właściwej pielęgnacji. Wiem, że dla włosomaniaczek liczy się każdy centymetr włosa, ale czy rzeczywiście jest sens hodować wlosy, kiedy wyglądają one na bardzo zaniedbane?


No, a teraz przyznam się Wam, że chyba sama powinnam zmienić swoją dotychczasową pielęgnacje, bo pozostawia wiele do życzenia. Pierwsze od czego powinnam zacząć, to nieunikniona wizyta u fryzjera.. a potem odpowiednie dbanie o czuprynę.



A Wy jak sobie radzicie z rozdwojonymi końcówkami?
Chętnie dowiem się czegoś nowego!

Pozdrawiam Was serdecznie, 
Myosotis. 

czwartek, 7 listopada 2013

Filtr Uriage do cery trądzikowej.

Witajcie! Za oknami niestety jesień zawitała nas pełną parą. O ile paździenik był pełen słońca i chodzić można było lekko ubranym, tak teraz trzeba powoli wyciągać zimowe buty i kurtki oraz nosić ze sobą parasol. Ale do rzeczy. Mimo, że w pochmurne dni za oknem nie widzimy słońca to i tak wydziela ono szkodliwe dla zdrowia promieniowania. Uściślając powoduje starzenie się skóry, może być odpowiedzialne za pojawienie się przebarwień, ale przede wszystkim zwiększa ryzyko zachorowania na raka skóry. Dlatego tak ważne, aby pamiętać jesienią, zimą, ale przede wszystkim latem o filtrach UVA, które chornią nas przed tym czynnikami. 

W okresie jesienno- zimowym wielu ludzi decyduje się rozpoczynać zabawę z kwasami, w celu zregenerowania naskórka, złuszczenia go. Również lekarze dermatolodzy przepisują swoim pacjentom silniejsze maści, więc pozostawianie cery bez żadnej ochorny jest bardzo niebezpieczne. Można nabawić się nieestetycznych brunatnych plam lub trudnych do usunięcia przebarwień. Tak więc pamiętajmy o stosowaniu filtrów, moim ulubieńcem został filtr firmy Uriage, który zaraz Wam zaprezentuje :-)


Uriage, Hyseac, Sun Care Fluid SPF 50


Opinia producenta:

Wysoka ochorna przed promieniowaniem UVA-UVB. Produkt przezaczony do skóry trądzikowej, tłustej,  po zabiegach dermatologicznych. Starannie dobrane filtry i substancje aktywne zapewniają efekt matujący oraz odpowiednie nawilżenie. Nie powoduje powstawania zaskórników. Jest odporny na pot i wodę. 



Skład: Aqua, Dicaprylyl Carbonate, Uriage Thermal Spring Water, Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol, Butylmethoxydibenzoylmethane, Ethylhexyl Triazone, Octocrylene, Nylon-12, Glycerin, Cyclopentasiloxane, Butylene Glycol, Decyl Glucoside, C20-22 Alkyl Phosphate, Cyclohexasiloxane, C20-22 Alcohols, Phenoxyethanol, Brassica Campestris, Xanthan Gum, Fragrance/parfum, Benzoic Acid, Tetrasodium EDTA, Tocopheryl Acetate, Tricontanyl PVP, O-Cymen-5-Ol, Propylene Glycol, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Polyquaternium-51, Lecithin, Hydrolyzed Wheat Protein, Caprylyl Glycol, Hexylene Glycol, Epilobium Angustifolium (Wierzbówka Kiprzyca), Sodium Metabisulfite 

substancja nawilżająca
konserwant
filtr
regulator ph
substanje wspomagające rozprowadzanie produktu/ stabilizatory/emulglatory
substancje naturalne
Tocopheryl Acetate- witamina E w formie estru
Caprylyl Glycol- emolient tłusty, może zapychać
Sodium Metabisulfite- przeciwutleniacz


Jak widać skład kosmetyku całkiem ciekawy. Jest długi, jednak mimo to,  nie ma się czego przyczepić. Podoba mi się to, że w składzie faktycznie jest kilka substancji nawilżających, jedna z nich już na drugim miejscu. 



Moja opinia:
Kosmetyk godny polecenia. Ogólnie byłam zawsze sceptycznie nastawiona do filtrów, bałam się przede wszystkim efektu zapychania. Jako trądzikowiec nie chciałam mieć dodatkowych niespodzianek na twarzy. Długo więc zwlekałam z zakupieniem jakiegokolwiek filtru, do tego roku. Miałam dosyć zaplanowane wakacje, więc chcąc nie chcąc musiałam kupić filtr, jednak wcześniej przeszukałam cały Internet, by znaleźć dobry odpowiednik do mojej cery. Zaskoczona pozytywnymi opiniami skusiłam się. Nie żałuję! Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona.


Plusy:
  • nie zapycha
  • nawilża
  • chroni przed promieniowaniem UVA
  • wydajny
  • lekka, lejąca konsystencja, łatwa to aplikacji
  • nadaje się pod makijaż
  • szybko się wchłania
  • nie bieli
  • hipoalergiczny
  • przyjemny, delikatny zapach

Minusy:
  • cena 50ml/ 50 zł (chociaż ja szukałam jak najtańszej opcji i udało mi się kupić za 36zł)
  • dostępność

Ocena 5/5 




Używałyście może tego filtru? Jacy są Wasi ulubieńcy? 

Pozdrawiam Was serdecznie, 
Myosotis. 






niedziela, 3 listopada 2013

Moja roczna pielęgnacja włosów.

Witajcie! Pierwszego listopada minął rok odkąd zaczęłam bardziej dbać o moje włosy. Rozpoczeło się niewinnie, bo od zużycia starej oliwy z oliwek, a skończyło, właściwie to nie skończyło (bo wciąż coś kupuję) na kilkunastu kosmetykach, często o zbliżonych właściwościach. Będąc w sklepie i zerkając na skład produktu nie czuję się pewnie, nie jestem do końca przekonana  czy dany składnik mnie podrażni lub czy włosy będą spuszone. Wiem, że przede mną długa droga, by nauczyć się się tego wszystkiego, poznać tajniki właściwej pielęgnacji. Póki co czuję się jedynie wdrożona w temat włosomaniactwa. :-)


Tak moje włosy zmieniły się na przestrzeni roku. Zdjęcie z lewej strony pokazuje włosy po pierwszym olejowaniu, są one suche, sztywne, łamliwe, rano gdy wstawałam nie mogłam ich czesać, ponieważ tworzyła sie na głowie dosłownie szopa, włosy tak bardzo się puszyły i jedynym wyjściem bylo po prostu prostowanie, chociaż wiedziałam, że jest to błędnę koło- bo po co dbam o włosy, skoro je prostuje- to nie miałam innego wyjscia. Pewnie pomyślicie mogłam przecież je wiązać. Owszem mogłam, do czasu. W połowe grudnia dopadł mnie okropny trądzik, w szczególności na policzkach, jednak okolice szyi, czoła czy brody również nie były czyste. Włosy więc stały się jednym ze sposobu kamuflażu trądziku, którego się okropnie wstydziłam. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego. I tak chodziłam w rozpuszczonych włosach do wakacji, wtedy też nieco skórciłam ich długość, bo były bardzo zniszczone. Jak widać, włosy rosną mi bardzo wolno, mimo picia skrzypu, pokrzywy rosną w swoim ślimaczym tempie, a do tego ostatnio bardzo wypadają- ale o tym będzie osobny post.

Produkty, które przyczyniły się do uzyskania obecnego efektu:


Nie jest to wielka kolekcja kosmetków. Kilka z nich używam raz na jakiś czas, a wielu przy codziennej pielęgnacji, a wkrótce pojawią się recenzje produktów. Za kilka dni do tego grona dołączy olej z pestek winogron i wcierka Jantar. Na oba kosmetyki mam wielką ochotę, jednak nie wiem czy moje włosy się z nimi zaprzyjaźnią. Ostatnią są bardzo kapryśne. Chcę także powrócić do odżywki Garniera Avocado i Masło Karite, to jedna z pierwszych tych dobrych odżywek, jestem ciekawa jak moje włosy będą na nią reagować po dłuższej przerwie.

Przy okazji poniżej październikowa akutalizacja włosów:
W październiku skupiłam się bardziej na prawidłowej ogólnej pielęgnacji. Powiedzmy, że 'wyczułam' moment, kiedy mogę czesać włosy po myciu, by fale nabrały ładnych kształów. Muszę się przyznać, że 2 razy w tym miesiącu wyprostowałam całkowicie włosy z przymusowych przyczyn i bardzo tego żałuję, bo później przez 2 tygodnie moje włosy się tym odwdzięczały. Ekspetymentowałam z maskami, mieszałam ze sobą kilka składników i zauważyłam, że to o wiele lepiej służy moim włosom. W tym miesiącu również pierwszy raz olejowałam włosy olejkiem rycyonym i muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z efektu, będę  teraz częśniej po niego sięgać.


Co polecacie do typu włosów wyspokoporowatych?
Macie swoich ulubieńców? Chętnie się dowiem i wypróbuje u siebie. 

Pozdrawiam Was serdecznie, 
Myosotis. 

poniedziałek, 28 października 2013

Zmora włosów wysokoporowatych, czyli puszenie się.

Witajcie! Przepraszam za tak długą nieobecność, ale ostatnio miałam niezłe urwanie głowy, przede wszystkim wiele czasu zabierała mi nauka i niestety, ale nie miałam czasu napisanie czegokolwiek. Mam nadzieje, że się jednak poprawię. Niemniej jednak cieszę się ogromnie, że ostatnio pogoda jest taka, a nie inna. Październik to często tragedia dla moich włosów, właściwie to dla mnie, bo poprzez ciągłe deszcze, wilgotne powietrze moje włosy niemiłosiernie puszą się, przez wyglądam dosłownie jak czarownica. Ale taki już urok włosów wysokoporowatych. 



Puch najcześciej dotyczy włosów falowanych, kręconych (średnio i wysokoporowatych), jednak to nie jest reguła, bo puch może pojawić się u każdego. Nie zawsze mozna jednoznacznie określić co jest przyczyną cudownej aureolki wokół głowy, jednak pierwsze od czego powinnśmy zacząć to właściwa pielęgnacja. Gdy to zawiedzie, niestety ale problem tkwi gdzieś dalej. Od czego zacząć?


1. Po pierwsze mycie włosów. 

  • Jeżeli nie jest taka potrzeba, nie myj włosów codziennie. Najlepiej co 2-3 dni. Łój wydzielany przez skórę głowy to bardzo dobry sposób na ujarzmienie włosów. Przy codziennym myciu, pozbywasz skórę wydzieliny przez co jest wysuszona.
  • Staraj używać się szamponów nawilżających, budulcowych oraz preparatów, które domykają łuskę włosa (np. ostatnie płukanie zastąpić strumieniem lekko zimnej wody) .Włosy staną się bardziej elastyczne i gładkie. 
  • Kolejnym sposobem jest nakładanie odżywki po każdym myciu. Nie tylko zabezpieczysz włosy przed uszkodzeniami, ale również je wygładzisz.
  • Unikaj kosmetyków z alokoholem, który wysusza włosy.

2. Schnięcie włosów

  • Używanie nieodpowiednich ręczników. Osuszanie ręcznikiem frotte niekoniecznie może być dobrym rozwiązaniem, lepiej zastąpić go zwykłą bawiełnianą koszulką.
  • Tarcie włosów ręcznikiem, żeby szybicej wyschły zamiast delikatnego odsączania nadmiaru wody. 
  • Zbyt późne i niewłaściwe używanie suszarki, np. gdy włosy są już lekko suche. Włosy powiniśmy suszyć zimnym powietrzem zgodnie z kierunkiem ułożenia łusek, czyli suszyć je z góry na dół. Jednak najlepszym wyściem jest pozwolenie włosom wyschnąć naturalnie.
  • Zbyt częste dotycznie włosów zanim wyschnął lub gdy dotykanie czy ugniatanie ich, gdy mamy mokre/spocone dłonie.
  • Włosy rozczesuj najlepiej drewianym grzebieniem o szerokorozstawionych zębach. Włosy kręcone powinno się czesać mokro, natomiasto niskoporowate, gdy są suche.

3. Pogoda, wilgotność powietrza.


Osoby, których problem puszenia dotyczy, pewnie zaobserwowały, że gdy pada deszcz lub jest mgła ciężko jest ujarzmić włosy. Dzieje się tak dlatego, ponieważ jest wysoka wilogotnosć powietrza, a włosy zachowują się jak gąbka. Jednak, gdy na zewnątrz jest zbyt ciepło, wręcz za sucho włosy ze względu na to, że są pełne wody oddają ją środowisku, czyli analogiczne również się puszą! Zjawisko to doskwiera najczęściej włosy najbardziej narażanie na uszkodzenia, czyli warstwę zewnętrznę. Najlepszym sposobem jest stosowanie się do punktu rosy.

Jeżeli jest bardzo sucho i wilgotno unikamy preparatów, które umożliwiają wydostanie się wody z włosa (twz. humekanty- gliceryna, miód, proteiny np. jedwab.) W tym przypadku sprzymierzeńcem są emolienty- przede wszystkim oleje, ale również masła, silikony. Natomiast, gdy wilgotność jest umiarkowana, można bez wyrzutów sumienia używać humekantów, jeżeli oczywiście nasze włosy się z nimi lubią.





 4. Kondycja i targanie włosów.


Kondycja włosów odgrywa ważną rolę w puszeniu się włsów, ponieważ im puch jest większy, tym niestety ale struktura włosa jest gorsza. W tym wypadku pozostało mi płakać, bo mimo cackania się z moim kłaczkami, dalej puch jest ogromny. Jeżeli włosy wyglądają jak siano, dają nam wyraźny sygnał i proszą się o dobre nawilżenie. Wiadomo, że gdy na zewnątrz jest silny wiatr, włosy wywijają się we wszystkie strony, zahaczają o klamerki przy torebce, guziki przy kurtce/swetrze, najlepszym wyjściem w takiej sytuacji jest upięcie włosów, by je ochornić. Stosowanie lakierów w celu urtwalenia fryzury może się źle skończyć, bo często zawierają one alkohol. Na wysuszone koncówki można wieczorem nałożyć 2 kropeki oleju lub troszkę kremu z właściwym składem, jednak pamiętajmy, że rozdwojonych końcówek nie da się odratować, trzeba je po prostu obciąć.

5. Dodatkowe błędy w pielęgnacji:

  • używanie humekantów przy nieodpowiedniej pogodzie
  • używanie produków z alkoholem w składzie, który wysusza włosy, jak i również skórę głowy, co może odbić się pojawieniem się łupieżu.
  • niewłaściwa pielęgnacja po umyciu włosów
  • stosowanie niewłaściwych kosmetyków do rodzaju włosów
  • przenawilżenie. Tak, tak, czasem gdy chcemy dobrze i zafundujemy włosom bombę nawilżaczy, efekt może być całkiem odwrotny.
  • nadwrażliwość na proteiny. Nie każde włosy polubią się z proteinami, najbezpieczniejszą może okazać się keratyna, która budową najbardziej jest podobna, do tej zawartej we włosie. 

Pamiętajmy, że włosy normalnie nie są idealnie gładkie, przypadłość ta na pewno dotyczy włosów kręconych i falowanych. Dodatkowo czasem włosy, tak jak kobiety mają swoje gorsze dni i wywijają się według swojego widzimisie, na co nic nie poradzimy. Pisząc tego posta złapałam się na kilku grzeszkach, będe starała się w przyszłości wyeliminować. A tymczasem idę zmywać maskę z włosów, mam nadzieje, że nie popełniam żadnego z błędów, bo zrobiłam ją jeszcze przed napisaniem posta. :-)





A Was dotyczy problem puszenia się włosów? Jak sobie z tym radzicie?
Może macie jakieś porady? Chętnie się dowiem!



Pozdrawiam Was serdecznie, 
Myosotis. 




poniedziałek, 14 października 2013

Calcium pantothenicum, efekty.

Witajcie! Ten preparat jest popularny na wielu blogach i forach, mnie poleciła go siostra. Zafascynowana cudownym działaniem, w szczególności przyśpieszenia porostu włosów szybko pobiegłam do apteki i zakupiłam lek. Bardzo dużym plusem jest niska cena suplementu, bo za 50 tabletek płacimy tylko 7-10zł w zależności od apteki. Lek jest bez recepty. 





Co to jest?

Calcium Pantothenicum, to pantotenian wapnia, czyli witamina B5. Odpowiedzialna jest za prawidłowe funkcjonowanie wszystkich komórek, regnerację skóry, poprawia wygląd włosów i wpływa na ich pigmentację. Niedobór witaminy może prowadzić do zmęczenia, bóli brzucha i głowy czy wypadania włosów. Dzienne zapotrzebowanie tej witaminy wynosi ok 7mg na dobę, a jej zawartość największa jest w wątróbce oraz otrębach pszennych.


Suplement zaczęłam łykać 31 sierpnia 2013. W pierwszym tygodniu 3 tabletki, a w następnych po 4 sztuki dziennie. Chciałam, aby lek zaczął działać stopniowo, by uniknąc wysypu. Jednak wiadomo, że jaka osobą z problemami trądzikowymi nie mogło mnie to ominąć. Ku mojemu zaskoczeniu nie było tak strasznie. Skóra się lekko oczyściła, były to głównie małe pryszcze z charakterystyczną białą końcówką, szybko znikały. Czytałam, że wiele Blogerek gdy łykały CP miały bardzo ładną cere, ja niestety nie zaliczam się do tej grupy, bo jednak jako trądzikowiec ciągle coś wyskakuje.  Mimo to byłam i jestem zadowolona z ogólnego efektu.


Co zauważyłam?
  • szybszy porost włosów na całym ciele, głównie efekty zauważyłam na brwiach. Po ok 3-4 dniach widoczne są już czarne włoski, co się u mnie nie zdarzało. Długości włosów przed kuracją nie mierzyłam, więc nie wiem czy zwiększył się ich miesięczny przyrost. 
  • mocniejsze paznokcie, rosną szybciej. Przez kilka ostatnich miesięcy nie mogłam poradzić sobie z ich ciągłym  rozdwajaniem. Teraz na szczęście są zdrowe i mocne.
  • byłam i jestem ciągle senna, chociaż nie mam pewnośći czy to na pewno skutek uboczny CP, chociaż czytałam opinie innych blogerek i skarżyły się na ten problem. 
  • lekka poprawa stanu cery

Myślę, że produkt mogę polecić. Jest tani, łatwo dostępny, ale przede wszystkim działa. Miałam kończyć kurację po miesiącu, ale chyba kupię jeszcze dwa opakowania, bo chciałabym zauważyć większe efekty. Moim głównym celem jest zmniejszenie ilości wypadania włosów, ponieważ wciąż mogę je wyciągać graściami..




Stosowałyście może Calcium Pantothenicum? Jak efekty, jesteście zadowolone?

Pozdrawiam was serdecznie, 
Myosotis. 

sobota, 5 października 2013

Hipermelanoza pozapalna, czyli przebarwienia.

Witajcie! Jak zapewne wiecie trądzik to nie tylko krostki. To także blizny, zniszczona cera, ale przede wszystkim przebarwienia, które dodatkowo szpecą twarz. Może nie są szkodliwe dla zdrowia, jednak są równie dobrze trudne co usunięcia i ciężkie do zakrycia, jak sam trądzik. W dzisiejszych czasach na szczęście mamy wiele możliwości, aby skutecznie pozbyć się nawet głębokich przebarwień, tylko oczywiscie wiąże się to z wysokimi kosztami. Niekażdy iestety może sobie pozwolić na wydawanie okrągłęj sumy pieniędzy na zabiegi kosmetyczne, drogie kremy czy maści. Dlatego dzisiaj chcę Wam przedstawić tanią alternatywę w walce z tego typu zmianami.


Przebarwienia powstają, kiedy w 
niektórych miejscach na skórze ma
miejsce nadprodukcja melani

Co to są przebarwienia potrądzikowe?

To ciemne plamy na skórze, które spowodowane są  
nagromadzeniem w naskórku zbyt dużych ilości melaniny i melanocytów. Melanina to barwnik, który nadaje naszej skórze, oczom i włosom naturalny kolor. W przypadku przebarwień potrądzikowych produkcja melaniny jest upośledzona przez co jest źle rozłożona, czyli występuje miejscowo. Im więcej znajduje się niej w naskórku, tym przebarwienie jest ciemniejsze. Nasuwa się nam teraz rozwiązanie, że prostym sposobem jest po prostu opalanie się. Otóż nie, prowadzi to jedynie to powstanie trwałym zmian i do pogorszenia ich stanu (uleganie trwałym zaburzeniom produkcji melaniny), dlatego tak bardzo ważne jest używanie latem filtrów UV.




Maseczki:

Maseczki to zestaw kilku zmieszanych ze sobą produktów. Można je kupić w sklepie, ale przede wszystkim możemy przygotować je sami we własnym domu za grosze dobierając składniki do indywidalnych potrzeb. Częśniej są doskonalsze niż inne kosmetyki, ponieważ szybicej przebijają się przez warstwę naskórka, co za tym idzie można szybko spodziewać się efektów. Warto jednak pamiętać, że trzeba być sumiennym i regularnym, by osiągnąć sukces.


Maseczka drożdzowa: 

-łyżka drożdzy
-kilka kropel cytryny
-odrobina gorącej wody

Niezawodna maseczka, stosowana zapewne nawet przez nasze babcie. Ma działanie oczyszające, wybielające i złuszczające. Wystarczy zmieszać ze sobą podane produkty, następnie nałożyć powstałą mase na twarz, a gdy zaschnie zmyć ciepła wodą.

Moja opinia:

Maseczke stosowałam jakiś czas temu regularnie przez kilka tygodni ze względu na dobre opinie. Byłam jednak zawiedziona, bo niestety ale nic nie zrobiła z moją cerą. Pomijając fakt, że dopadł mnie okropny wysyp, którego nie mogłam powstrzymać. Dopiero antybiotyk załagodził sprawę. Mimo to chcę dać jej drugą szansę :-). 

Maseczka z ogórka:
-pół małego ogórka
-łyżeczka jogustu naturalnego

Ogórka umyć, a następnie zetrzeć na grubych oczkach. Dodać jogurt i nałożyć na twarz na 10-15 minut. Trzeba uważać, bo ogórek może spadać. (ewentualnie można go pokroić w plasterki). Działanie odświeżające, nawilżające i wybielające.

Moja opinia:
Jako, że walczę z przebarwieniami, toteż oczekiwałam lekkiego wybielenia po maseczce. Jednak takiego efetu nie otrzymałam. Mimo to cera była ładnie ściągnięta, rzeczywiście nawilżona, ukojona i delikatna.



 

Maseczka z białka:
-białko z jajka
-kilka kropel cytryny

Białko z jajka pełne jest aminokwasów, które mogą zamknąc pory, wybielić cerę, a także ją zmatowić. Ubij białko, dodaj kilka kropel cytryny i nałoż na twarz. Poczekaj aż maseczka zaschnie, a potem umyj twarz ciepłą wodą.

Moja opinia:

Kiedyś przypadkiem znalazłam 'przepis' na tę maseczkę. Zainteresowana działaniem jeszcze tego samego dnia nałożyłam na twarz. Efekt może nie powalający, ale cera była lekko zmatowiona i chyba wyglądała nieco na bledszą. 

Maseczka z marchwi:
-marchew
-łyżeczka mąki ziemniaczanej
-surowe żółtko

Marchewkę należy zetrzeć, następnie dodać do niej pozostałe składniki, a kolejno nałożyć na cere na 20 minut. Powstała masa pozwala wspomaga leczyć trądzik, wyrówuje kolory skóry i jej powierzchnięnie, a także odświeża. Jednak stosowana zbyt często wysusza cerę.


Maseczka ze spiruliny:
-pół łyżeczki spiruliny
-odrobina wody

Podane składniki wymieszać ze sobą, następnie nałożyc na twarz i trzymać przez ok 30 minut. Maseczka zwęża pory, nawilża cerę, wybiela i ma działanie redukujące zmarszczki. Świetnie nadaje się do cery trądzikowej.


Więcej o działaniu i efektach maseczki spirulinowej pisałam TUTAJ.




Leki bez recepty:

  •  AcneDerm- substancją czynna jest kwas azelainowy, który ma działanie przeciwtrądzikowe i wybielające. 
  • Skinoren- również substancją czynną jest kwas azelainowy. Lek ten jest jednak dwa razy droższy od powyżej wymienionego. Hamuje rozmnażanie się bakterii ułatwiających rozwój trądziku, zmniejsza nadmierne rogowacenie naskórka oraz tworzenie się zaskórników. 
  • Finacea- substancją czynną jest także kwas azelainowy.
Z powyższych produktów używałam jedynie AcneDerm, ponieważ zawsze stosowałam maści przepisanych przez dermatologa, który są niemiłosiernie drogie.. Mimo że mam głębokie przebarwienia to myślę, że w jakimś stopniu lek podołał swojemu zadaniu. 


A Wy prowadzicie walkę z przebarwieniami czy czekacie aż same zniknął? 
Może macie jakieś świetne produkty?

Pozdrawiam Was serdecznie, 
Myosotis. 

czwartek, 26 września 2013

Spirulina, czyli niezwykłe właściwosci mikroalgi.

Spirulina to mało znana mikroalga o wspaniałych właściwościach. Pewnie dla wielu z Was w ogóle brzmi całkiem obco lub kiedyś przypadkiem obiła się o uszy. Być może ze wzlędu na szeroką gamę zastosowania nie jest rozgłaśniana przez media, ani inne źródła informacyjne. Ja sama pewnie też nigdy nie natknęłabym się na nią, gdyby nie moja siostra, która rok temu dała mi w woreczku niewielką ilość zbawczego proszku, który miał pomóc mi w trądzikowej walce.


Spirulina- co to takiego?


Spirulina to mikroalga o niebiesko-zielonej barwie, o budownie spirali niezwykle bogata w białko ok 70%.  W swej zawartości zawiera ważne aminokwasy, witaminy A, E, B, chlorofil, beta-karoten, ale także kwas GLA, który wspomaga kondycję i wygląd włosów oraz skóry. Posumowując jest jedynym takim wartościowym i przede wszystkim całkowicie naturalnym suplementem żywnościowym. Do dnia dzisiejszego nie znaleziono innego orgaznimu, który ma takie szerokie zastosowanie i zbawcze działanie na orgaznim.

Spirulina zawiera:
● 3900% więcej beta karotenu niż karotka
● 2300% więcej żelaza niż szpinak
● 375% więcej białka niż tofu i wołowiny
● 300% więcej wapnia niż mleko



Działanie mikroalgi na skórę:
  • odżywia i ujędrnia
  • działanie bakteriobójcze
  • likwiduje przebarwienia, zaskórniki
  • wspomaga walce z trądzikiem
  • reguluje pracę gruczołów łojowych
  • nawilża i wygładza
  • kojąco działa na skórę, łągodzi podrażnienia
  • poprawia krążenie skóry
  • działanie przeciwzmarszczkowe
  • regeneruje naskórek
Odpowiedni rodzaj maski dobiera się w zależności do indywidualnych potrzeb. Aby osiągnąć lepszy efekt maseczkę ze spiruliny można podgrzać, by po nałożeniu na twarz rozszerzyć pory, co umożliwia silniejsze wnikięcie w głębszą warstwę naskórka. Po kilku minutach, gdy temperatura będzie niższa maseczka zaschnie i zweży pory.


Ogólne zastosowanie spiruliny:
  • wspomaga odchudzania
  • działa przeciwnowotworowo
  • wzmacnia włosy i paznokcie
  • oczyszcza orgaznim z toksyn
  • wspomaga likwidacje cellulitu
  • wspiera serce i zmniejsza poziom cholesterolu
  • działanie antywirusowe
  • odżywia wątrobe, wspomaga nerki
Jak widać zastosowanie jest na prawdę szerokie. Co najważniejsze nie jest szkodliwa, a orgaznim przy dłuższym okresie stosowania nie przyzyczaja się do niej. W przypadku, gdy przyjmujemy mikroalge w postaci proszku wewnętrznie trzeba być ostrożnym, by nie przedawkować zalecanej dawki. Dziennie możemy spożyć jedną łyżkeczkę czystego proszku ze wzglęgu na zawartość witaminy A. Spirulina dostępna jest także w postaci tabletek.


Moje spostrzeżenia:

Spirulinę używam najczęściej zewnętrznie jako maseczki lub nakładam punktowo na większego i bolącego pryszcza. Często wspomaga szybsze zniknięcie zmiany z twarzy. Warto pamiętać, że ma czasami po zastosowaniu maseczki można spodziewać się lekkiego wysypu krostek, w przypadku gdy nasza twarz jest zanieczszczona. Kilka miesięcy temu również próbowałam jeść sproszkowane algi, jednak przyznam, że nieodpowiada mi smak. Nie potrafię go dokładnie opisać, ale pamiętam, że przy pierwszym podejściu, gdy dodałam niewielką ilość do jogurtu musiałam go wywalić, bo nie byłam wstanie tego przełknąć. Później znalazłam sposób i nakładałam troszkę proszku na kilka ćwiartek jabłka. Ta wersja o wiele bardziej mnie przekonała. Jeżeli chodzi o działanie na włosy to nie byłam zadwolona z efektu, ponieważ były one bardzi spuszone. 



Cena i dostępność:


Cena to ok. 15zł za 100g sproszkowanej algi. Póki co nie można jej dostać w sklepach, ale bez problemu możemy ją kupić w sklepie internetowym, jednak wiadomo, że trzeba dodatkowo zapłacić za koszty przesyłki. Ja swoją kupiłam na allegro. 




A Wy macie jakieś doświadczenia z tym produktem?
Jak oceniacie działanie?


Pozdrawiam Was serdecznie, 
Myosotis. 

sobota, 21 września 2013

Konkursowa paczka od www.wizaz.pl

Witajcie! Jakiś czas temu brałam udział w konkursie Hydra Adapt organizowanym przez stronę www.wizaż.pl. Zadanie polegało na wybraniu dla siebie odpowiedniego kremu z najnowszej linii kremów Garniera oraz na zamieszczeniu swojego zdjecia twarzy. Przyzynam szczerze, że podeszłam do tego konkursu całkiem sceptycznie, jednak kilka miesięcy temu również udało mi się wygrać kosmetyki do włosów i pomyślałam, że przecież nic nie zaszkodzi. Nagrodą główną była szansa zostania Ambasadorką ogólnopolskiej firmy Garnier, jednak dla 30 uczestniczek z największą ilościa głosów był przygotowany niewiellki zestaw produktów do pielęgnacji twarzy. Bardzo się cieszę, że jestem jedną z nich! :)




Paczuszka konkursowa zawierała:

Krem Hydra Adapt Dynamizujący krem-żel:
Producent sugeruje, że produkt przeznaczony jest do cery zmęczonej i pozbawionej blasku, a składki kremu ją rozświetlą i pobudzą do zdrowego wyglądu. Uważa, że aktywne formuły zostały stworzone do różnych typów skóry, aby odpowiednio działać na jej potrzeby. Wzbogacony w eliksir roślinny i ekstrakt z cytrusów, które odpowiadają za działanie kremu. Jest bez parabentów.



Płyn do demakijażu oczu:
Odświeżający płyn do demakijazu oczu to delikatny preparat, który dba o wrażliwą skórę wokół oczu, a dodatkowo usuwa nawet wodoodporny makijaż. Produkt zawiera oczyszczający ekstrakt z winogron, który daje uczucie komfortu. Przeznaczony do cery normalnej i mieszanej, polecany do oczu wrażliwych,  testowany okulistycznie.



Mleczko do demakijażu:
Odświeżające melczko usuwa zanieczszczenia na powierzchni skóry (makijaż, w tym wodoodporny, kurz, toksyny) i pozostawia cerę czystą, świeżą, bez tłustej powłoki. Produkt wzbogacony o oczyszczający ekstrakt z winogron. Przeznaczony do cery normalnej i mieszanej, przebadany dermatologicznie.



Tonik witaminowy:
Odświeżający tonik witaminowy, który oczyszcza i łagodzi. Usuwa zanieczszczenia skóry, dbając o jej komfort. Formuła o oczszczającym ekstraktem z winogron i prowitaminą B5 zapewnia odświeżenie i wzmocnienie cery. Produkt do cery normalnej i mieszanej, przebadany dermatologicznie.




Póki co żadnego z produktów jeszcze nie użyłam. Nigdy nie kupowałam kosmetyków firmy Garnier (wyjątek krem BB, ale średnio byłam zadowolona), więc boje się, że moja cera może nie współpracować z tymi kosmetykami. Od jakiegoś czasu używam jedynie kremów hipoalergicznych, do cery trądzikowej, które nie zapychają i nie podrażniają, ze sprawdzonych aptecznych firm. Troszkę boję, że składniki mogą mnie zapchać i wprowadzić chaos na skórze.


Może używałyście któryś z tych produktów? Jak efekty?
Chętnie się dowiem, jakie macie odczucia.


Pozdrawiam Was serdecznie, 
Myosotis.

piątek, 20 września 2013

Sygnał cery, czyli mapa twarzy!

Pewnie wiele z Nas zastanawiało dlaczego akurat w tym, a nie innym miejscu zrobił się pryszcz lub nagminnie pojawiają się one w jednym punkcie. Przeważnie obwiniamy się za złą diete, chociaż przypominam, że to co jemy, nie wpływa tak bardzo na stan cery lub po prostu tłumaczymy sobie, że nadchodzą 'te dni'. Być może jednak przyczyna tkwi gdzie indziej, a my nie mamy o tym pojecią. Dzisiaj przedstawię Wam pryszczową mapę twarzy, która mam nadzieje, ułatwi Wam walkę z pryszczami.




CZOŁO:
1&2- układ trawienny- główną rolę odgrywa tutaj dieta, to co spożywamy. Mniej żywności przetworzonej, a więcej warzyw i owoców. W tej strefie zmiany może powodować stres i problemy ze snem.

POMIĘDZY BRWIAMI:
3- wątroba- problemy z wątrobą. Niewłaściwa diety, zbyt tłuste i ciężkostrawne jedzenie, dodatkowo obciązenie organu poprzez nadmiar toksyn, spożywania leków czy alkoholu. Może to być również oznaka alergiczna na niektóre produkty spożycze.

SKRONIE:
4&5 (oraz 7&8)- może to być oznaka problemów z nerkami, systemem limfatycznym. Wszelkie zmiany w okolicach oczu, nawet podkrążenie jest oznaką odwodnienia organizmu.

NOS:
6- kłopoty z sercem, ciśnieniem oraz poziomem witaminy B. Dodatkowo znajdz sposób na obniżenie cholesterolu i zrób przegląd swojej kosmetyczki, ten obszar często jest pełny rozszerzonych porów i zaskórników.

POLICZKI:
9&10- problemy z żołądkiem, płucami. Palisz? To masz kolejny powód by pożegnać nałóg, jeśli nie, dolna częsć policzków daje sygnał o niewłaściwej eliminacji przez płuca. Dodatkowo zmień diete, bo to oznaka alergii i wprowadź więcej błonnika. Policzki to także miejsce narażone na ciągły kontakt z bakteriami, niekontrolowane opieranie się na dłoni czy używanie brudnego telefonu przez który rozmiawiamy.

LINIA ŻUCHWY, BRODA:
11&12- są to przede wszystkim kłopoty hormonalne. U kobiet wypryski pojawiając się w tych okoliach charakterystyczne są również w czasie owulacji. Warto przejść się do lekarza i poprosić o skierowanie na badanie hormonów.

OKOLICE UST:
13- to sygnał niewłaściwej pracy żołądka, problem z wypróżnianiem się.

SZYJA:
14- infekcja. Orgaznim walczy z wirusem, bakteriami. Warto wtedy na siebie uważać, jeść więcej czosnku lub po prostu wysiedzieć się w domu.



Na temat trądziku możesz przeczytać więcej TUTAJ oraz o działaniu witamin TUTAJ.
Pragnę zaznaczyć, że to gdzie pojawiają się zmiany jest to oczywiście kwestia indywidualna. Warto patrzeć też na mapę z przymrużeniem oka, ponieważ nie zawsze gdy pojawi nad się pryszcz np. na policzku może to oznaczać, że mamy problem z płucami. Jeżeli jednak mamy jakieś wątpliwości to najodpowiedniejszym sposodem, jest po prostu wybranie się do odpowiedniego lekarza




Pozdrawiam Was serdecznie,
Myosotis.  


niedziela, 8 września 2013

Typy włosów, czyli podstawowa klasyfikacja włosa.

Pewnie każda z Nas zastanawiała się dlaczego mimo sporej pilęgnacji, kupowania przeróżnych szmaponów i odżywek włosy nadal nie osiągają pożądanego efektu. Przypuszczam, że skutkiem tego była kolejna inwestycja w nowe kosmetyki, kolejna próba ujarzemiania włosów, które i tak wywijały się na wszystkie strony lub wyglądały nieestetycznie. Trzeba pamiętać, że odpowiednia pielęgnacja włosów rozpoczyna się od diagnozy rodzaju i rozpoznania ich aktualnego stanu. Dzisiejszy wpis wprowadzi nas w podstawowe wiadomości o typie włosów i produktach do nich przeznaczonych. 


Podstawowy podział włosów:

Włosy normalne
Ten typ włosów najczęściej występuje u dzieci. Posiadacze tego rodzaju włosów są niezłymi szczęściarzami, ponieważ nie sprawiają większych problemów pielęgnacyjnych oraz łatwo poddają się wszelkim zabiegom. Wymagają mycia 2 do 3 razy w tygodniu. Stosowany szampon powinien utrzymywać ich naturalną wilogtność oraz dbać o pracę gruczołów łojowych. Dobrze dobrana odżywka ma za zadanie utrwalać dobrą kondycję włosów i chronić przed uszkodzeniami mechanicznymi czy czynnikami zewnętrzynmi, a ponad to ułatwiać rozczesywanie. Włosy te najmniej kłopotliwe, ale również najmniej spotykane.


Ich charakterystyczne cechy to:
  • jedwabisty połysk,
  • puszystość,
  • brak skłonności do przetłuszczania się,
  • brak skłonności do rozdwajania się.


Włosy suche
Są suche z natury, ponieważ gruczoły łojowe skóry wydzielają zbyt małą ilość sebum. Czynnikiem sprzyjającym przesuszeniem jest działanie słońca, zabiegi kosmetyczne, chlorowana woda. Włosy suche posiadają dużo mniej wody niż zdrowe (poniżej 10%), dlatego konieczne jest nawilżanie włosa od wewnątrz. Pozbawione są jednoczenie otoczki tłuszczowej, która chorni przed utratą wilgoci. Włosy suche są najbardziej podatne na uszkodzenia mechaniczne, bardzo ciężko je odbudować, natomiast łatwo i w szybki sposób zniszczyć poprzez wysoką temperaturą. Niestety, ale odbudwa włosa trwa o wiele dłużej, dlatego jeżeli podejmujemy się używać suszarki, prostownicy czy lokówki koniecznie trzeba używać termoochronnych kosmetyków, a w okresie letnim filrtów UV.  Włosy suche utożsamiają się z włosami zniszczonymi.


Ich charakterystyczne cechy to:
  • pozbawione połysku,
  • trudne do układania,
  • szorstkie w dotyku,  
  • nad wyraz skłonne do elektryzowania,
  • matowe "Jak siano",
  • plączą się, rozdwajają i łamią.


Włosy przetłuszczające się
Powodem przetłuszczania się włosów jest przede wszystkim nadprodukcja sebum, które zatyka pory skóry głowy. Uniemożliwia to jej normalne oddychanie, co powoduje obciążenie włosów.  Nadmiar sebum wiąże się z nagromadzeniem wody, która nie może swobodnie odparować z ich wnętrza. W efekcie włosy już kilka godzin po umyciu tracą puszystość, wyglądają na zaniedbane i brudne.

Czynniki zakłócające wydzielanie łoju:
- genetyczne
- stres, zła dieta
- hormonalne - u kobiet w zależności od dnia cyklu wydziela się więcej sebum
- chemiczne - nieodpowiedni szampon, zła pielęgnacja 
- termiczne - przebywanie w przegrzanych pomieszczeniach, używanie suszarki, prostownicy

Ich charakterystyczne cechy to:
  • włosy tego typu są bardzo cienkie, jak i wiotkie
  • błyszczą się w charakterystyczny sposób
  • brak puszystości
  • oporne na modelowanie, zabiegi fryzjerskie

Włosy mieszane

Rodzaj włosów, który wymaga wyjątkowej pielęgnacji. To suche i łamliwe wlosy na końcach, z tendencją do przetłuszczania się u nasady. Posiadaczki tego rodzaju włosów powinny skupić się przede wszystkim na łączeniu pielęgnacji włosów przetłuszczających się i suchych. Trzeba wyregulować pracę wydzielania się sebum, a jednocześnie nawilżać włosa, by zapobieć przesuszeniu i łamania się. Co robić? Myślę, że najlepszym sposobem jest po prostu myć włosy szapomnem do włosów tłustych, a na długość i końce stosować odżywki nawilżające bez spłukiwania, olejować włosy by zatrzymać jak najwięcej wilogoci w strukturze włosa.  


Nie zważając na to, jaki rodzaj włosów posiadamy oraz w jakiej są one kondycji, musimy pamiętać o codziennej prawidłowej pielęgnacji. Trzeba pamiętać, że nakładanie zbyt dużej ilości szamponu czy odżywki, lub stosowanie wielu kosmetyków nie musi przynosić oczekiwanych efektów. Czasem powinniśmy praktykować zasadę 'im mniej tym lepiej'. Najlepszym sposobem jest obserwowanie włosów i kierowanie się własnym doświadczeniem. Nie warto sugerować się opiniami koleżanek, bo to co im pomogło, nie zawsze u nas może mieć taki sam efekt.


Jak dodatkowo dbać o włosy?
  • Myć włosy odpowiednim szapomnem do rodzaju naszych włosów, spłukiwać ciepłym strumieniem wody (nie gorącym!)
  • Po każdym myciu używać odżywki
  • Unikać prostowania, suszenia, zabiegów, które mogą powodować uszkodzenie struktury włosa
  • Dbać i używać kosmetyków w zależności od pory roku, pogody
  • Wzbogacić swoją diete w witaminy i minerały


Ja jestem posiadaczką włosów suchych, od roku staram się je mocno nawilżać, a jednak nie osiągam spektakularnego efektu. Jak wspomniałam, włosy suche bardzo cieżko jest odbudować, dlatego ja jestem uzbrojona w cierpliwość. A Wy jaki macie rodzaj włosów i jak sobie z nim radzicie?

Pozdrawiam Was serdecznie
Myosotis. 

środa, 4 września 2013

Effaclar Duo- zbawcze działanie dla cery?

Jak już wiecie stale prowadzę walkę z trądzikiem. Raz jest lepiej, raz gorzej. Nie ukrywam, że stanowi to dla mnie czasem wielki problem, dlatego ciągle staram się maksymalnie dbać o cere, by później nie mieć zbędnych pretencji do siebie, że wszystkiego nie zrobiłam i się zaniedbałam. Dzisiaj przedstawie Wam produkt, który kiedyś przypadkiem dostałam w aptece od farmaceuty. Oczywiscie była to próbka. Początkowo leżała głęboko w szufladzie, bo stosowałam inne masci dermatologiczne i nie chciałam tego wszystkiego mieszać. Poza tym nie brałam pod uwage tego, żeby cokolwiek polepszyło stan mojej cery. Pewnego wieczoru od niechcenia zaaplikowałam po raz pierwszy ED na krostkę i pamiętam, że rano ku mojemu ładnie się zagoiła. Od tamtego rozpoczęła się moja przygoda z tym produktem, jednak zawsze smarowałam się próbkami. Po prostu chodziłam do apteki i o nie prosiłam, przyznam szczerze, że było mi szkoda wydać te 50zł na krem. Jednak na urodziny dostałam od siostry pełnowymiarowe opakowanie ED.


La Roche Posay, Effaclar Duo 
Krem eliminujący zmiany trądzikowe o podwójnym działaniu

Co zapewnia producent?
ED eliminuje zapalne zaminy trądzikowe (krosty, grudki) i zaskórniki. Odblokowuje zatkanie pory. Testowany na skóze z tendencją do trądziku. Bez parabentów. Po 4 tygodniach pory są odblokowane, a zapalne zmiany są zredukowane. Skóra jest gładka i oczyszczona. Krem długotrwale przywraca równowagę skórze, aby nadać jej zdrowy wygląd. 

Innowacja:
Effaclar Duo jest kompletną pielęgnacją zawierającą 4 składniki aktywne, aby skutecznie działać na dwa główne objawy trądziku:
- zapalne zmiany trądzikowe (krosty i grudki): niacynamid i pirokton olaminy aby oczyścić skórę i chronić przed powstawaniem nowych zmian trądzikowych,
- zaskórniki: połączenie LHA z kwasem linolowym aby odblokować pory i eliminować martwe komórki odpowiedzialne za ich zatykanie.

Konsystencja kremu:
-kremowo-żelowa
-odświeżająca
-nietłusta
-delikatnie wysuszająca

Sposób użycia:
Nakładać rano i/lub wieczorem na całą twarz.Doskonała baza pod makijaż. Nie powoduje zakórników. 



Myślę, że krem spełnia oczekiwania producenta. Z moją oporną na wszelkie zabiegi cerą może do końca nie wygrał, ale mimo to czasem świetnie eliminuje małe zmiany. Zauważyłam również czasem efekt wchłodnięcia się pryszcza. Nie stosowałam nigdy regularnie, więc może dlatego nie powinnam spodziewać sie spektakularnych efektów, jednak mam zamiar to zmienić. Teraz mam już duża tubkę kremu, więc nie musze sie martwić, że mi go braknie. Poza tym jak widać mam spory zapas próbek, które akurat są z sobotniego wypadu do miasta. Po drodze zahaczyłam o kilka aptek, gdzie dostałam ukochane póbeczki. Spójrzmy jeszcze na skład.


Skład: Aqua/Water, Glycerin, Cyclohexasiloxane, Hydrogenated Polyisobutene, Niacinamide, Isopropyl Lauroyl Sarcosinate, Ammonium Polyacryldimethyltauramid E/Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Silica, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Sodium Hydroxide, Salicylic Acid, Nylon-12, Zinc PCA, Linoleic Acid, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl, Hydroxyhydrocinamate, Capryloyl Glycine, Capryloyl Salicylic Acid, Caprylyl Glycol, Piroctone Olamine, Myristyl Myristate, Potassium Cetyl Phosphate, Glyceryl Stearate SE, Parfum/Fragrance



Moja mała kolekcja ED. :)


A Wy macie doświadczenie związane z ED? Jak możecie ocenić efekty działania? Chętnie się dowiem co sądzicie na temat tego kremu.


Pozdrawiam Was serdecznie,
Myosostis.