poniedziałek, 28 lipca 2014

Przerażające doświadczenie: Co tam filtry, wolę mieć raka.

Witajcie! Temat właściwie powinnam podjąć, kiedy w Polsce pojawiły się już pierwsze upały, w tym roku był to przełom maja i czerwca. Jednak wakacje wciąż trwają, sporo z Was ma zaplanowane urlopy czy wyjazdy na sierpień, więc może nie jest za późno na uświadomienie jak ważną rolę podczas upałów odgrywają filtry. Spójrzmy sobie wprawdzie w oczy. Widok osób filtrujących się na plaży jest naprawdę rzadki, w torbach podróżnych częściej można znaleźć olejki przyśpieszające opalanie lub kremy z SPF 5, ale taka moc nie zapewni mam dostatecznej ochorny, mogłabym nawet napisać, że w ogóle tej ochrony nam nie da.


Smutne jest to, że niewielka grupa Polaków jest świadoma, że celowo niszczy sobie zdrowie zapominając o filtrach w okresie letnim, o zimowym nawet nie wspominając, bo kto to widział "Smarować się filtrem w zimie? A po co? A przecież słońca nie ma.." Tylko kto by pomyślał, że słonce od śniegu odbija się bardziej, niż w okresie letnim. Dla zobrazowania, zamieszczam zdjęcie :-)


Dlaczego tak ważne jest, aby zakupiony przez nas filtr chronił przed promieniami UVA i UVB?

Promieniowanie ultrafioletowe (wchodzące w skład promieniowana słonecznego) inaczej zwane UV dzielimy na:
 UVA – stanowiące 95% promieniowania UV docierającego do powierzchni Ziemi. Warto wiedzieć, że przechodzi ono przez szyby okienne, samochodowe oraz chmury, wnika głęboko w skórę. Natężenie tego promieniowania jest takie samo niezależnie od pory roku lub pory dnia.
UVB – które stanowi 5% promieniowania UV dochodzącego do Ziemi, nie przechodzi przez chmury i szyby. Jego natężenie wzrasta w godzinach 10–15, szczególnie latem.
UVC – jest prawie całkowicie pochłaniane przez warstwę ozonową atmosfery, nie dociera więc do powierzchni Ziemi.

Promieniowanie UV jest odpowiedzialne za opaleniznę, jak i również za wszelkie uszczerbki na naszym zdrowiu.

Fotostarzenie się skóry:
Słońce wysusza skórę, czego efektem staje się szorstka, gurba i zrogowaciała. Jednak chyba najbardziej widocznym efektem ekspozycji naszego ciała jest przyśpieszenie jej starzenia się. Promieniowanie UV, a głownie UVA (na które jesteśmy narażeni przez cały rok) powoduje niszczenie włókien kolagenowych odpowiedzialnych za elastyczność, napięcie czy jędrność cery. Efektem tego powstają bruzdy, przebarwienia czy odbarwienia, głębokie zmarszczki, a zmiany te są stałe, nieodwracalne. Okazuje się, że nawet niewielkie codzienne dawki UVA sumują się, a skutki są widoczne na skórze po wielu latach.

Warto wspomnieć, że opalanie powoduje zwiększenie ilości zaskórników, tych otwartych jak i zamkniętych. Może się to wydawać śmieszne, bo wiele osób w okresie letnim cieszy się gładką cery. Jednak jest to efekt chwilowy, ale proces tego przedstawiam na obrazku.


Nowotwory:
Promieniowanie UV wyzwala większość ilość wolnych rodników, które mogą być 
przyczyną wilu powarznych chorób. Atakują one materiał genetyczny (DNA) komórki, co może doprowadzić do jej mutacji i przekształcenia w komórkę nowotworową. Najgroźniejszą odmianą jest rak złośliwy skóry, zwany czerniakiem. Czerniak złośliwy daje wczesne przerzuty do skóry, węzłów chłonnych, narządów wewnętrznych. Promieniowanie UV może wywoływać również stany przednowotworowe skóry, takie jak rogowacenie słoneczne, skóra pergaminowa, róg skórny. Na ich bazie także może powstać rak skóry.

Eksopozycja na słońcu również wpływa na nasz układ immunologiczny. Powoduje osłabienie orgaznimu, przez co człowiek jest bardziej podatny na infekcje wirusowe (np. opryszczka) jak i bakteryjne. Ze względu na obniżoną odporność jesteśmy bardziej podatni do powstawania nowotworów. Jednak wpływ słonca na układ immunologiczny to kwestia indywidualna, uwarunkowana genetycznie.

I cenne oczy:
Nadmierne promieniowanie wpływa także na narząd wzroku i może doprowadzić do poważnych chorób, takich jak zaćma czy zwyrodnienie plamki żółtej. Dlatego pamiętajmy o zabieraniu ze sobą okularów słonecznych, które chronią nasze oczy przed promieniowaniem UVA i UVB. Myślę, że czasem warto dopłacić te kilkanaście złotych u optyka i mieć pewność, że nasze oczy są chronione, niż prędzej czy później mieć problemy ze wzrokiem i wydawać pieniądze na lekarzy.



Temat nie jest do końca wyczerpany. Jednak nie chcę tworzyć już dłuższego postu, bo ten i tak jest wystarczająco długi. Mam nadzieję, ze są poszczegolne osoby, które dotrwały do końca :-). Myślę, że warto to wszytko wiedzieć. Niby to oczywiste, ale gdy przyjdzie co do czego to zapomiany o ochronie naszego ciała. A szkoda, bo świadomie niszczymy sobie zdrowie. Przyznam się, że ja sama dopiero drugie lato codziennie smaruję twarz filtrem, a ciało w zależności od tego ile przebywam na zwenątrz. 



Dla zobrazowania jak ważnę fukncję w naszym życiu odgrywają filtry wstawiam zdjęcie meżczyzny, który przez 28 był kierowcą ciężarówki.  Lewa strona jego twarzy była dużo częściej wystawiana na słońce niż prawa strona. Efekty widzicie sami. Wpadające przez szyby samochodu promienie UV zniszczyły elastyczne włókna i spowodowały twardnienie skóry. Pozostawiam do własnej interpretacji :-)


Używacie filtry na co dzień czy tylko na plaży? A może w ogóle? :-)

Pozdrawiam Was serdecznie, 
Myosotis

5 komentarzy:

  1. Tak to prawda, filtry są bardzo ważne, a często o nich zapominamy, albo używamy jedynie na plażę. Ja w tym roku sięgam po 50. Wolę być bladziochem, niz potem cierpieć. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie wyjdę na plażę bez posmarowania się filtrem! Mam z natury bardzo bladą karnację (rude włosy + piegi, sama wiesz ) i siedząc 1,5 h na słońcu jest katorgą, bo od razu się opalam na czerwono, co później bardzo boli i szczypie. Naprawdę wolę smarować się i być blada niż być czerwonym, spieczonym buraczkiem :D A potem jeszcze w dodatku cierpieć i patrzeć na schodzącą skórę i bąble :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam ten ból opalania isę na czerwono..:-D

      Usuń
  3. Bardzo dobry post, niewiele osób wie o szkodliwości słońca.

    OdpowiedzUsuń