wtorek, 9 grudnia 2014

Po prostu miłość od pierwszego użycia :-)

Witajcie! Jakoś nigdy specjalnie nie oglądałam się za zwykłymi drogeryjnymi kosmetykami. Twierdziłam, że zamiast nawilżać, wysuszają, oprócz tego są naszpikowane silikonami i oblepiają włos tymi cudownymi dobrociami, a przede wszystkim producent nie spełnia moich oczekiwań. Byłam stanowczo na nie, wolałam kupować sprawdzone produkty, które wiele z Was polecało. Więc jak to się stało, że gościem dzisiejszego dnia jest zwyczajana Garnierowska odżywka? Prosta sprawa. Odżywkę kilka miesięcy temu dostałam w ramach największego testu w historii wizaz.pl i tak oto musiałam podjąc próbę zaprzyjaźnienia się z kosmetykiem. Byłam bardzo sceptycznie nastawiona, bo przecież mam niszczyć moje ukochane kudełki takim produktem? Kto by pomyślał, że się w sobie wkróce zakochamy.. :-)


GARNIER FRUCIS
GOODBYE DAMAGE 

Kształt opakowania typowy dla Garniera, tj. opływowy, miękki i nieprzeźroczysty plastik. Szata graficzna jak dla mnie trochę jarząca dla oka, ale nie o to tutaj chodzi, z drugiej strony wśród szarych odżywek ta wyróżnia się swoim kolorem na półkach w drogeriach. Plus dla producenta, napisy pod wpływem kontaktu z wodą nie ulegają zniszczeniu, więc wciąż wiemy co nakładmy na włosy. Konsystencja typowo odżywkowa, dosyć gęsta co sprawia, że produkt jest całkiem wydajny. Kolor biały, chyba typowy dla tej firmy. I zapach, który skradł moje serce. Nie potrafię nawet opisać czym pachnie, ale jest to bardzo przyjemne dla nosa, mogłabym wąchać i wąchać, nie mam go dość. Jest to jakaś kwiatowa mieszanka, i dzięki Bogu, bo nienawidzę słodkich kosmetyków, robi mi się niedobrze. Jest jedocześnie intensywny, a delikatny, skrada serca po prostu.
Działanie. Jak już wspomniałam nie wymagałam od produktu za wiele, wrzuciłam tę odżwykę do jednego worka i doszłam do wniosku, że i tak nic z moimi włosami nie zrobi. Z racji jednak tego, że zobowiązana byłam do wypełniania ankiety, wzięłam się do testowania. I pierwsze co mnie ukrzekło na wstępie to oczywiście zapach, potem było tylko lepiej. Produkt trzymałam na włosach troszkę dłużej, niż zalecał producent, ale to był strzał w dziesiątkę. Już podczas mycia czułam, że włosy są inne, jakoś delikatnie miękkie, wygładzone. Po wyschnięciu nie wierzyłam w to co widziałam, włosy nie dość, że pachniały wciąż odżywką to były niesamowicie ujarzmione, sprężyste, mięciutkie, niespuszone. Ale czytałam, ze większość Wizażanek po pierszym użyciu dostrzegła efekt 'wow', a potem było wielkie rozczarowanie. Ja z racji tego, że obawiałam się przeproteinowania stosowałam odżywkę raz w tygodniu i za każdym razem było to samo. Nawet nie wiem kiedy zaczęłam używać kosmetyki po każdym myciu, a włosy wciąż mnie zaskakiwały. Odżwykę najczęśniej nakładam na 10 minut, chociaż zdarzyło mi się trzymać nawet 2 minut i efekt wciąż był zadowalający. Bardzo się cieszę, bo odżywka delikatnie rozprostowywuje moje włosy, dociąża, rozplątuje włosy. Jak dla mnie ideał. 



Plusy:
  • zmiękcza włosy, nawilża
  • nie puszy
  • ujarzmia
  • dociąża
  • dobry skład z lekkim silikonem
  • bardzo dobrze rozplątuje włosy
  • cudowny zapach, który utrzymuje się do następnego mycia
  • wydajność
  • dostępność
  • cena ok 8zł/200ml

Minusy:
  • brak






skład: Aqua/Water, Cetaryl Alcohol (emolient), Behentrimonium Chloride (konserwant, antystyk), Cetyl Esters (emolient), Niacinamide (witamina B3), Saccharum Officinarum Extract /Sugar Cane Extract (ekstrakt z trzciny cukrowej), Hydrolyzed Vegetable Protein PG-Propyl Silanetriol (proteiny), Trideceth-6 (Emulgator O/W, składnik umożliwiający powstanie emulsji), Chlorhexidine Digluconate (konserwant), Limonene (zapach),Camellia Sinensis Leaf Extract (ekstrakt z zielonej herbaty), Linalool (komponent zapachowy), Benzyl Salicylate (filtr przeciwsłoneczny, konserwant i subst. zapachowa w jednym), Benzyl Alcohol (rozpuszczalnik, konserwant), Amodimethicone (lekki silkon), Isopropyl Alcohol (emolient), Pyrus Malus Extract/Apple Fruit Extract (ekstrakt z owoców jabłka), Pyridoxine HCl (odżywia włosy, skórę i działa antystatycznie), Citric Acid (kwas cytrynowy-naturalny konserwant) Butylphenyl Methylpropional (zapach), Cetrimonium
 Chloride (konserwant), Citronellol, Citrus Medica Limonum Peel Extract /Lemon Peel Extract (ekstrakt z cytryny), Hexyl Cinnamal (zapach), Phyllanthus Emblica Fruit Extract (ekstrakt z Liściokwiatu garbnikowego ), Parfum.



 Pamiętam jak na początku stosowania odżywki dostałam masę komplementów na temat wyglądu moich włosów, w głębi serca się tylko do siebie uśmiechalam i dziękowałam, ze otrzymałam odżywkę w testach, bo pewnie nigdy bym się na nią nie zdecydowała. Z obserwacji dowiedziałam się, że odżwyka dobrze sprawdziła się na włosach wysokoporowatych, gorzej niż na średnio czy nisko.
Mam jedynie nadzieje, że producent nie zmieni szybko składu odżywki i nie wciśnie gdzieś pomiędzy jednym, a drugim składnikiem alkoholu, bo będe płakać :-) Jest to chyba najlepsza odżwyką, którą do tej pory miałam okazje używać. Po skończeniu testowanego opakowania od razu pobiegłam do drogerii uzupełniając braki na mojej łazienkowej półce.


Ocena 5/5


Używałyście może? Podzielacie mój zachwyt :-)
Pozdrawiam Was serdecznie,
Myosotis.  

14 komentarzy:

  1. A u mnie o wiele lepiej sprawdziła się Oleo Repair, ale pamiętam, że ta bardzo ładnie pachniała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o dziękuje, będe mieć na uwadze :-)

      Usuń
  2. Też bardzo ja polubiłam. Używałam jej w wakacje, także bez spłukiwania i sprawdzała się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że nie tylko ja popadłam w zachwyt :-D

      Usuń
  3. Miłość to nadużycie w tym wypadku :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skoro odzywka się świetnie sprawdza na moich włosach nie widzę potrzeby szukania póki co innych produktów, bo ten mnie w pełni satysfakcjonuje. Zresztą nie wiem co u Ciebie kryje się pod słowem 'nadużycie', ale dla mnie stosowanie kosmetyku praktycznie co każde mycie nim nie jest. Poza tym, skoro stosuje codziennie ten sam krem do twarzy i również jest moim ideałem, to tak samo jest to naudzycie? :-) nie sądze. :-)

      Usuń
  4. Miałam ją, była nawet nawet, jednak wolę jej siostrę oleo repair ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesteś kolejną osobą polecającą tę odżywkę, chyba się skuszę :-)

      Usuń
  5. Nie miałam tej odżywki, ale w sumie lubię się z Ganierem i jak będzie potrzeba wyposażyć się w silikonowy produkt, to może trafi do mojego koszyka ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award :) Jeśli chcesz wziąć udział w zabawie, szczegóły znajdziesz na moim blogu: http://petiterenarde.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. mam maskę ekspresową z tej serii, ratowała moje włosy latem podczas pobytu nad morzem :) ja byłam bardzo zadowolona, choć opinie miała różne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, opinie są różne, czasem dośc kontrowersyjne. Ale wydaje mi się, że niezadowolenie może wynikać z niewłaściwym stosowaniem produktu :-)

      Usuń
  8. zainteresowałaś mnie ;))) wąchałam ją w sklepie, ale się niezdecydowałam.. teraz żałuję :p powiesz mi może czy ten silikon w składzie jest na tyle łagodny, że rozpuści się w wodzie czy jednak trzeba użyć łagodnego szamponu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to silikon nierozpuszczalny w wodzie, ale zostaje usuwany przez delikatny detergent (np. na bazie coco betaine :-) dodatkowo w tej odżywce występuje w połączeniu z cetrimonium chloride co sprawia, że silikon jest jeszcze łatwiej zmyć :-) myślę, że nie ma się co obawiać. To suchy emolient polecany do włosów suchych z natury i porowatych – ułatwia ich rozczesywanie, pogrubia i natłuszcza włos. Zapobiega nadmiernemu elektryzowaniu się i puszeniu włosów. :-)

      Usuń