niedziela, 11 sierpnia 2013

Pierwsze koty za płoty.. Jak wyglądają moje włosy.

Przyznam szczerze, że moje włosy są bardzo trudne i oporne na wszelkie zabiegi. Są twarde, szorstkie i ciężko je okiełznać, bo jednak wolą układać się na swój sposób. Często odstają na wszystkie strony, przy gorszej pogodzie puszą się i wyglądają nieestetycznie. Dodatkowo są bardzo podatne na zniszczenia, podcinałam końcem czerwca końcówki i dziś widzę, że są suche, połamane i rozdwojone. Czasem zazdroszcze wszystkim dziewczynom, które wstają rano, przeczeszą włosy szczotką i mogą wyjść. Ja niestety, ale codziennie muszę stać kilka minut by doprowadzić moje kłaczki do ładu. W czasie roku szkolnego najszybszym sposobem jest zrobienie koka czy warkocza, jednak kiedy chciałabym pojsc w rozpuszczonych włosach zaczynają się schody i muszę stać przed lustrem nawet 15 minut! Przyznam szczerze, że często jest to dla mnie problem, ponieważ mimo pielęgnacji, wciąż struktura i wygląd moich włosów nie polepsza się, a ja chodzę nie zadowolona..


Tak wyglądały moje włosy początkiem listopada, po pierwszym olejowaniu. Na pierwszy rzut oka widać, że są mocno przesuszone, zniszczone ciągłym prostowaniem. Swego czasu bardzo dużo męczyłam je prostownicą, przez co zaczęły mi wypadać ( i własciwie ten problem trwa do dzisiaj). Obecnie znacznie ograniczyłam jej używanie, jednak nie całkowicie. Zdaję sobie sprawę jak bardzo to jest szkodliwe, ale czasem jest to najszybszy sposób na szybkie ogarnięcie włosów.



I własnie wtedy, czyli w listopadzie 2012 roku rozpoczęła się moja mała przygoda z włosomaniactwem. Jak tylko miałam możliwosc to olejowałam włosy, pokończyłam stare odyżwki i szampony z silikonami i zaopatrzyłam się w ' te dobre'. Początkowo było mi bardzo trudno zagospodarować czas, szczególnie na olejowanie. Jedynie w weekedny mogłam sobie pozwolić na nakładanie oleju na całą noc, bo następnego dnia nie szłam do szkoły i miałam czas na umycie włosów oraz na ich spokojne wyschnięcie. W czasie tygodnia często olej nakładałam jedynie na kilka godzin. Tak moje włosy wyglądały po miesiącu intensywnej pielęgnacji.


Myślę, że widać przemianę jaką moje włosy przeszły w ciągu miesiąca. Byłam bardzo zadowolona z efektu i wiedziałam, że moim włosom to wszystko służy. Kolejne miesiące nie przynosiły niestety, ale takich wielkich efektów, więc mój zapał również się nieco zmniejszył.


Tak moje włosy wyglądały w lutym, oczywiscie są tutaj troche ułożone i grzywka wyprostowana, ale mimo wszystko dalej kręci się w swoją stronę. Wygląd moich włosów się do dzisiaj nie zmienił, no może są nieco krótsze i lekko w lepszym stanie. Chociaż dalej wywijają się na wszystkie strony, co przyznam doprowadza mnie czasem do szału. Mam jedynie zdjęcie jak wyglądają po prostowaniu, ale wyraźnie widać, że po całym dniu zaczynają 'żyć własnym życiem', mimo wcześniejszej stylizacji.. Może macie pomysł jak temu zaradzić i jakich kosmetyków używać?





Pozdrawiam Was serdecznie,
Myosotis


7 komentarzy:

  1. Moje włosy również żyją własnym życiem, puszą się i tym podobne i nie mogę odnaleźć właściwej pielęgnacji. Jedyne, co mogę Ci poradzić (takim sposobem okiełznałam swoje włosy) to po umyciu, przed pójściem spać (jeżeli myjesz włosy wieczorem) zawinięcie włosów na czubku głowy w jeden bądź dwa ślimaczki. Rano włosy rozpuścić, będą delikatnie wilgotne, ale to nic nie szkodzi, roztrzepać je (nie czesać!) i nanieść żel, ugniatając włosy, trzymając głowę w dół (polecam żel męski z Isany, jest bez alkoholu). Włosy po takim zabiegu ją falowane/kręcone i w większym stopniu ujarzmione, choć zależy od dnia, ale póki co to najlepszy sposób jaki znalazłam. Ewentualnie w trakcie dnia możesz zrobić jakiegoś niedbałego koka na głowie, a potem po rozpuszczeniu włosy również roztrzepać bez czesania. Przed spięciem koka można spryskać włosy jakąś mgiełką by były wilgotne i lepiej się ułożyły.
    Ajć, rozpisałam się ;)
    Mam nadzieje, że może jakoś Ci pomogłam.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuje Ci za radę. Nie jestem pewna czy na moich wlosach do końca sprawdzi się pomysł robienia na noc jednego koka, ponieważ znając je, następnego dnia rano, miałam by jedną wielką spiralę, wygląda to przynajmniej u mnie nieesetyzcnie (już próbowałam kiedyś. ) Niestety, ale moje włosy przymują wszystko w co je upnę, a poźniej się odkształcają. Czasem nawet po zwykłej wsuwce mam niewielka falę :) Mam nadzieje, że kiedyś uda mi całkowicie zawładnąc nad nimi, bo teraz to ja muszę dostosowywać się do moich włosow.
      Pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
    2. No rozumiem, rozumiem :) Moje też lubią się odkształcać, w szczególności od koków i w sumie nie przeszkadzało by mi to, gdyby nie przybierały w niektórych miejscach wyglądu siana. Hah :D
      A próbowałaś może płukankę z siemia lnianego? ;)

      Usuń
    3. Chyba doskonale wiem o czym mowisz :) nakładałam jedynie siemnie lniane na włosy (najpierw gotowałam chwilkę, potem powstał taki jeden wielki glut i tak trzymałam jakąs godzinkę pod czepkiem) :) A na czym polega płukanka ? :)

      Usuń
    4. Płukankę robisz tak jak ten glutek, tylko potem rozcieńczasz go z wodą, by miało konsystencje nieco gęstszą od wody, taka tężejąca galaretka. I gdy umyjesz już włosy, wypłuczesz je, to na sam koniec zlewasz je tą płukanką i zostawiasz - używasz jej po prostu do ostatniego płukania włosów ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo za miłe słowa. Póki co są jeszcze w strasznym stanie, ale nie poddaje się, marzę o dużym skręcie, mam nadzieje, że uda mi się za niedługo osiągnąc swój cel :)

      Usuń